Szerokie spodnie po raz 3 (w tym sezonie)
Kolejne szerokie spodnie uszyłam w ekspresowym tempie, bo potrzebowałam wygodnych i stylowych na już. Miałam akurat do dyspozycji kawałek tkaniny z mieszanki wiskozy i lnu i jedynie opcja uszycia spodni szerokich wchodziła w grę, bo materiał ten jest bez elastanu.
Ze względu na to, że zależało mi na w miarę jak najszybszym ukończeniu, skorzystałam ze sprawdzonego wykroju z Burdy 6/2016 #119, który posłużył mi wcześniej do uszycia bordowych jeansów. Zmieniłam jedynie długość na 3/4.
Nie jest tajemnicą, że ten sam model zupełnie inaczej może się prezentować w zależności od użytego materiału, dlatego trzeba mieć to na uwadze planując projekt. Dla porównania rzućcie okiem, jak układają spodnie z tego samego wykroju uszyte z jeansu (link do bordowych jeansów) i te wiskozowo -lniane z dzisiejszego wpisu. Może na zdjęciach różnica nie jest tak bardzo widoczna, ale na żywo spodnie z wiskozy i lnu lepiej układają się w okolicy bioder. A nic w tym modelu nie zmieniałam, jedynie było lekkie dopasowanie, identyczne w obu przypadkach.
Bluzka oversize w grochy
Taką luźną bluzkę uszyłam pod koniec poprzedniego lata, na nadchodzące będzie jak znalazł. Powstała ona z wiskozy kupionej w Amstii. Jest bardzo lekka, lejąca się. Najczęściej noszę ją włożoną do szerokich spodni czy spódnicy.
Do jej uszycia wykorzystałam wykrój z Burdy 2/2013 #122. Bardzo go sobie upodobałam, szyłam na jego podstawie już sukienkę w kwiaty i bluzkę ozdobioną falbaną. Czy na tym koniec, nie mogę obiecać, bo każdy ma swoje ulubione i, co najważniejsze, sprawdzone fasony, których mógłby mieć nawet 100. W czasie nieobecności znalazłam też drugi ulubiony wykrój, na bazie którego już kilka rzeczy uszyłam, ale o nim pewnie niedługo:)
Sukienka w żółte kwiaty
Aby czuć się bardziej komfortowo podczas upałów, jakie obecnie panują, podstawą jest przewiewne, wygodne ubranie. Powyższe warunki spełnia sukienka, która jest bohaterka dzisiejszego wpisu. Uszyta została około rok temu, jednak dopiero w tym sezonie letnim miałam okazję ją nosić i mogę potwierdzić, że jest bardzo wygodna.
Z ubiegłorocznych wakacji wróciłam do domu z tkaniną w żółte kwiaty. Jest to przyjemna, chłodna w dotyku mieszanka wiskozy z jedwabiem, która spodobała mi się od pierwszego wejrzenia i dotyku. Wybór, co z niej uszyję nie był prosty, bo przez chwilę myślałam o spodniach. Ostatecznie wygrała jednak sukienka. Wykrój na nią pochodzi z Anna. Moda na Szycie 1/2014, znajduje się pod numerem 49. Zaczyna się on od rozmiaru 40, dlatego też został odpowiednio zmniejszony. Poza tym nic nie zmieniałam. Sukienka ta może być noszona zarówno z paskiem, jak i bez niego.
9 urodziny bloga/ wiskozowa sukienka w duże kwiaty
Pod koniec kwietnia mój blog doczekał się 9 rocznicy istnienia! Także kawałek czasu w przestrzeni internetowej już mi towarzyszy:) Ostatnio może nie jestem najbardziej aktywna w pisaniu tutaj delikatnie mówiąc, za to w szyciu nadal nowych prac przybywa i tylko czekają, aż będzie wena (i okazja) do zrobienia chociaż kilku zdjęć i stworzenia wpisu. Cieszę się, że mam takie miejsce, do którego zawsze mogę coś nowego dodać i też mogę odesłać każdego zainteresowanego tym, co szyję, aby mógł sobie obejrzeć co szyję.
Dziś blogowanie nie jest już tym samym, co 9 lat temu, minął w końcu szmat czasu i znacznie więcej twórców działa dziś na social media, prawdę mówiąc sama zastanawiam się, czy nie przerzucić się na taką tylko formę publikowania, jednak do bloga zawsze będę miała sentyment. W końcu był pierwszym miejscem, gdzie zdecydowałam się regularnie pokazywać to, co robię, był też całkowicie mój. Tutaj też mam zdecydowanie najwięcej moich szyciowych efektów, bo Facebook, Instagram itp. były już nieco później.
A z okazji rocznicy, pokażę sukienkę, która akurat na wiosnę posiada wzór doskonały. Zresztą, kwiatowe desenie są obecne w mojej garderobie bez względu na porę roku. Nawet w środku zimy chętnie sięgam po tkaniny z tym wzorem. Ich szycie stanowi wtedy przyjemną odskocznię od nieprzyjemnych warunków pogodowych panujących za oknem.
Sukienka z dzisiejszego wpisu została przeze mnie uszyta tuż przed końcem ubiegłego roku. Było ponuro, zimno, a w ogólnych trendach dominowały tkaniny i kolory związane raczej z Bożym Narodzeniem i Sylwestrem. Zorientowałam się, że wszystkie sukienki, jakie mam, są albo bez rękawów, albo z bardzo krótkim i przeznaczone głównie na lato. Latem zresztą chętniej po nie sięgam, gdyż podczas upałów są przyjemne w noszeniu. Brakowało mi jednak sukienki z długim rękawem, na chłodniejszą część roku. I takiej codziennej, nie na imprezę czy uroczystość.
Na potrzeby uszycia takiej znalazłam w sklepie Amstii piękną tkaninę wiskozową w wielkie kwiaty. Taki wzór najlepiej sprawdzi się na prostym, pozbawionym wielu cięć i zaszewek modelu. Idealny znalazłam w Burdzie 2/2013 pod numerem 122. To wydanie gazety ma już swoje lata, ale ten konkretny fason obecnie jest zdecydowanie bardziej modny, niż wtedy. Z drugiej strony, czy luźne sukienki kiedykolwiek są modne, albo wychodzą z mody? Moim zdaniem są absolutnie poza nią. Bo w życiu codziennym wygoda, jaką dają często wygrywa z dopasowanym, mniej komfortowym w noszeniu modelem.
Sukienka ma piękne, rozszerzane ku dołowi rękawy zakończone gumką. Zamiast wszywać gumę na wysokości talii wolałam przeszyć kilka rządków gumonitkami. Tak się to prezentuje:
Bluzka w stylu lat 70 i 8 urodziny bloga
Ponad tydzień temu blog obchodził 8 rocznicę swojego istnienia w przestrzeni internetowej. Nie wiem, jak Was, ale mnie taka okazja naprawa nostalgią i lubię przypominać sobie początki jego działania, przeglądać stare zdjęcia i wpisy. Też nie mogę uwierzyć, że od pierwszego wpisu minęło już 8 lat, bo to naprawdę szmat czasu, a mi się wydaje, że było to niedawno:).
Nie przypomniałam sobie o tej rocznicy dopiero teraz, tylko nie miałam czasu przygotować jakiegoś podsumowania, albo czegoś wyjątkowego, więc postanowiłam uczcić rocznicę nowym wpisem o ubraniu, którego materiał jeszcze bardziej odległe czasy pamięta. Nie dam sobie ręki uciąć, że tkanina wiskozowa w kwiaty, którą wykorzystałam do projektu pochodzi akurat z lat 70, ale kolorystyka i ogólny jej styl przywodzi je na myśl. Tkanina ta pochodzi z sukienki, która była bardzo długa, ale niestety miejscami podniszczona i w pierwotnej formie nie do założenia, choć sam jej fason był całkiem ciekawy.
Do projektu usiadłam jeszcze przed długim weekendem, ale to podczas dni wolnych najwięcej przy niej zrobiłam. Majówka w końcu nie rozpieszczała pogodą, za to sprzyjała szyciowym pracom. Do uszycia bluzki wykorzystałam wykrój z Burdy 11/2014 #105 A. Z tego samego wykroju uszyłam lata temu bluzkę w kwiaty i sprawdziła się doskonale. Jest bardzo wygodna i często ją noszę do tej pory. Do nowej bluzki zrobiłam tylko dłuższy rękaw.
Ogólnie z szyciem czegokolwiek z tej tkaniny i z długim rękawem miałam zaczekać do jesieni, ale pogoda niespecjalnie wiosenna sprawiła, że zmieniłam zdanie i coś czuję, że bluzkę jeszcze przed latem będę nosić.
Bluzka koszulowa w kratkę za 0 zł.
Tytuł stąd, że tkanina wiskozowa (tylko grubsza od takiej stereotypowej) wykorzystana do uszycia koszuli pochodzi z recyklingu, kiedyś była długą spódnicą. Z recyklingu są także guziki wykorzystane do zapięcia i przy mankietach, w związku z tym koszt uszycia bluzki wyniósł mnie okrągłe 0 zł. Nawet pasującą nitkę miałam pod ręką. Moda ekologiczna i odpowiedzialna pełną parą tym razem:)
Bluzka koszulowa została uszyta na przełomie lata i jesieni ubiegłego roku. Po kolorystyce łatwo to w sumie wywnioskować:). Jako wykrój wykorzystałam ten z gazety Szycie 5/2018, ten sam, według którego uszyłam koszulę z wiskozy w kwiaty, zmieniłam tylko dekolt. Zamiast kołnierza na stójce zrobiłam dekolt w serek obrzucony lamówką. Wszystko dlatego, że moim zdaniem bluzka w tej formie i wzorze z kołnierzem pod szyję wyglądałaby trochę zbyt staroświecko i konserwatywnie:) No i zamiast zapięcia na zatrzaski wybrałam guziki.
Po uszyciu bluzki i obejrzeniu zdjęć muszę przeprosić wykrój z gazety za oskarżenia o to, że rękawy nie są tak szerokie, jak na zdjęciu pokazowym się wydają. Pisałam o tym więcej we wpisie o koszuli z wiskozy, więc odsyłam do niego:) Szerokie jednak są i takie bardzo mi się podobają.
Wiskozowa koszula w kwiaty
Na chwilę będzie przerwa od przeróbek. Myślałam, że jeszcze jedną pokażę, ale będzie musiała poczekać:)
Podczas wakacji kupiłam w sklepie Bławatek białą, cienką tkaninę wiskozową w kwiaty. Z przeznaczeniem na koszulę od razu. Pozostało mi tylko zdecydować się na odpowiedni model i wybór padł na numer 1 z gazety Szycie 5/2018. Od siebie zamieniłam tylko mankiety na falbanki i wolałam zrobić zapięcie na guziki, niż na zatrzaski.
Jej szycie pomimo drobnych modyfikacji było bezproblemowe, to też zostało ukończone bardzo szybko. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że w gazecie rękawy wydawały się sporo szersze. Może jednak odpowiada za to materiał, moja wiskoza jest cienka i lejąca się, a na zdjęciu w gazecie materiał jest ewidentnie lekki i bardziej sztywny. Na podstawie tego samego wykroju szyję druga bluzkę, z innej tkaniny, więc będę miała jakieś porównanie:)
Koszula jest bez zaszewek, o luźnym fasonie. Dzięki temu jest wygodna i wpasowuje się w obecny trend na luźne ubrania:)
To falbana, którą ozdobiłam rękaw:
Postawiłam na szew francuski, który przy cienkich tkaninach doskonale się sprawdza i estetycznie wygląda:
Guziki wybrałam średniej wielkości, przezroczyste :
A takie są rękawy wg. gazety:




















































