Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiskoza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiskoza. Pokaż wszystkie posty
Żakardowy płaszcz

Żakardowy płaszcz

Po dłuższej przerwie w końcu udało się ze zdjęciami wyjść w plener. Zainspirowała do tego ładniejsza cześć jesieni, która tworzy malownicze tła do sesji. Szkoda było nie skorzystać z takiej okazji.

Płaszcz z dzisiejszego wpisu został uszyty z myślą o nieco cieplejszych, niż obecnie, warunkach pogodowych. Służy wtedy, gdy na wyjście w samej bluzce jest za chłodno, ale na kurtkę ocieplaną z kolei za gorąco. To alternatywa dla żakietu. Ma już ponad 3 lata, ale noszę go do tej pory. 

Wykrój pochodzi z Burda 2/2013 #116. Dodałam jednak suwak i falbanki przy rękawach. Płaszcz dzięki temu wygląda nowocześniej i ciekawej. Warstwa wierzchnia to tkanina żakardowa, a na podszewkę wybrałam srebrzystą podszewkę z wiskozy.






Szerokie spodnie po raz 3 (w tym sezonie)

Szerokie spodnie po raz 3 (w tym sezonie)

Kolejne szerokie spodnie uszyłam w ekspresowym tempie, bo potrzebowałam wygodnych i stylowych na już. Miałam akurat do dyspozycji kawałek tkaniny z mieszanki wiskozy i lnu i jedynie opcja uszycia spodni szerokich wchodziła w grę, bo materiał ten jest bez elastanu. 

Ze względu na to, że zależało mi na w miarę jak najszybszym ukończeniu, skorzystałam ze sprawdzonego wykroju z Burdy 6/2016 #119, który posłużył mi wcześniej do uszycia bordowych jeansów. Zmieniłam jedynie długość na 3/4.

Nie jest tajemnicą, że ten sam model zupełnie inaczej może się prezentować w zależności od użytego materiału, dlatego trzeba mieć to na uwadze planując projekt. Dla porównania rzućcie okiem, jak układają spodnie z tego samego wykroju uszyte z jeansu (link do bordowych jeansów) i te wiskozowo -lniane z dzisiejszego wpisu. Może na zdjęciach różnica nie jest tak bardzo widoczna, ale na żywo spodnie z wiskozy i lnu lepiej układają się w okolicy bioder. A nic w tym modelu nie zmieniałam, jedynie było lekkie dopasowanie, identyczne w obu przypadkach.  







Bluzka oversize w grochy

Bluzka oversize w grochy

Taką luźną bluzkę uszyłam pod koniec poprzedniego lata, na nadchodzące będzie jak znalazł. Powstała ona z wiskozy kupionej w Amstii. Jest bardzo lekka, lejąca się. Najczęściej noszę ją włożoną do szerokich spodni czy spódnicy.

Do jej uszycia wykorzystałam wykrój z Burdy 2/2013 #122. Bardzo go sobie upodobałam, szyłam na jego podstawie już sukienkę w kwiaty i bluzkę ozdobioną falbaną.  Czy na tym koniec, nie mogę obiecać, bo każdy ma swoje ulubione i, co najważniejsze, sprawdzone fasony, których mógłby mieć nawet 100. W czasie nieobecności znalazłam też drugi ulubiony wykrój, na bazie którego już kilka rzeczy uszyłam, ale o nim pewnie niedługo:)

bluzka w groszki

luźna bluzka w kropki






Sukienka w żółte kwiaty

Sukienka w żółte kwiaty

Aby czuć się bardziej komfortowo podczas upałów, jakie obecnie panują, podstawą jest przewiewne, wygodne ubranie. Powyższe warunki spełnia sukienka, która jest bohaterka dzisiejszego wpisu. Uszyta została około rok temu, jednak dopiero w tym sezonie letnim miałam okazję ją nosić i mogę potwierdzić, że jest bardzo wygodna. 

Z ubiegłorocznych wakacji wróciłam do domu z tkaniną w żółte kwiaty. Jest to przyjemna, chłodna w dotyku mieszanka wiskozy z jedwabiem, która spodobała mi się od pierwszego wejrzenia i dotyku. Wybór, co z niej uszyję nie był prosty, bo przez chwilę myślałam o spodniach. Ostatecznie wygrała jednak sukienka. Wykrój na nią pochodzi z Anna. Moda na Szycie 1/2014, znajduje się pod numerem 49. Zaczyna się on od rozmiaru 40, dlatego też został odpowiednio zmniejszony. Poza tym nic nie zmieniałam. Sukienka ta może być noszona zarówno z paskiem, jak i bez niego.

kwiecista sukienka
9 urodziny bloga/ wiskozowa sukienka w duże kwiaty

9 urodziny bloga/ wiskozowa sukienka w duże kwiaty

Pod koniec kwietnia mój blog doczekał się 9 rocznicy istnienia! Także kawałek czasu w przestrzeni internetowej już mi towarzyszy:) Ostatnio może nie jestem najbardziej aktywna w pisaniu tutaj delikatnie mówiąc, za to w szyciu nadal nowych prac przybywa i tylko czekają, aż będzie wena (i okazja) do zrobienia chociaż kilku zdjęć i stworzenia wpisu. Cieszę się, że mam takie miejsce, do którego zawsze mogę coś nowego dodać i też mogę odesłać każdego zainteresowanego tym, co szyję, aby mógł sobie obejrzeć co szyję.  

Dziś blogowanie nie jest już tym samym, co 9 lat temu, minął w końcu szmat czasu  i znacznie więcej twórców działa dziś na social media, prawdę mówiąc sama zastanawiam się, czy nie przerzucić się na taką tylko formę publikowania, jednak do bloga zawsze będę miała sentyment. W końcu był pierwszym miejscem, gdzie zdecydowałam się regularnie pokazywać to, co robię, był też całkowicie mój.  Tutaj też mam zdecydowanie najwięcej moich szyciowych efektów, bo Facebook, Instagram itp. były już nieco później. 

A z okazji rocznicy, pokażę sukienkę, która akurat na wiosnę posiada wzór doskonały. Zresztą, kwiatowe desenie są obecne w mojej garderobie bez względu na porę roku. Nawet w środku zimy chętnie sięgam po tkaniny z tym wzorem. Ich szycie stanowi wtedy przyjemną odskocznię od nieprzyjemnych warunków pogodowych panujących za oknem. 

Sukienka z dzisiejszego wpisu została przeze mnie uszyta tuż przed końcem ubiegłego roku. Było ponuro, zimno, a w ogólnych trendach dominowały tkaniny i kolory związane raczej z Bożym Narodzeniem i Sylwestrem. Zorientowałam się, że wszystkie sukienki, jakie mam, są albo bez rękawów, albo z bardzo krótkim i przeznaczone głównie na lato. Latem zresztą chętniej po nie sięgam, gdyż podczas upałów są przyjemne w noszeniu. Brakowało mi jednak sukienki z długim rękawem, na chłodniejszą część roku. I takiej codziennej, nie na imprezę czy uroczystość.

Na potrzeby uszycia takiej znalazłam w sklepie Amstii piękną tkaninę wiskozową w wielkie kwiaty. Taki wzór najlepiej sprawdzi się na prostym, pozbawionym wielu cięć i zaszewek modelu. Idealny znalazłam w Burdzie 2/2013 pod numerem 122. To wydanie gazety ma już swoje lata, ale ten konkretny fason obecnie jest zdecydowanie bardziej modny, niż wtedy. Z drugiej strony, czy luźne sukienki kiedykolwiek są modne, albo wychodzą z mody? Moim zdaniem są absolutnie poza nią. Bo w życiu codziennym wygoda, jaką dają często wygrywa z dopasowanym, mniej komfortowym w noszeniu modelem.

Sukienka ma piękne, rozszerzane ku dołowi rękawy zakończone gumką. Zamiast wszywać gumę na wysokości talii wolałam przeszyć kilka rządków gumonitkami. Tak się to prezentuje:


Bluzka w stylu lat 70 i 8 urodziny bloga

Bluzka w stylu lat 70 i 8 urodziny bloga

Ponad tydzień temu blog obchodził 8 rocznicę swojego istnienia w przestrzeni internetowej. Nie wiem, jak Was, ale mnie taka okazja naprawa nostalgią i lubię przypominać sobie początki jego działania, przeglądać stare zdjęcia i wpisy. Też nie mogę uwierzyć, że od pierwszego wpisu minęło już 8 lat, bo to naprawdę szmat czasu, a mi się wydaje, że było to niedawno:).  

Nie przypomniałam sobie o tej rocznicy dopiero teraz, tylko nie miałam czasu przygotować jakiegoś podsumowania, albo czegoś wyjątkowego, więc postanowiłam uczcić rocznicę nowym wpisem o ubraniu, którego materiał  jeszcze bardziej odległe czasy pamięta. Nie dam sobie ręki uciąć, że tkanina wiskozowa w kwiaty, którą wykorzystałam do projektu pochodzi akurat z lat 70, ale kolorystyka i ogólny jej styl przywodzi je na myśl. Tkanina ta pochodzi z sukienki, która była bardzo długa, ale niestety miejscami podniszczona i w pierwotnej formie nie do założenia, choć sam jej fason był całkiem ciekawy. 

Do projektu usiadłam jeszcze przed długim weekendem, ale to podczas dni wolnych najwięcej przy niej zrobiłam. Majówka w końcu nie rozpieszczała pogodą, za to sprzyjała szyciowym pracom. Do uszycia bluzki wykorzystałam wykrój z Burdy 11/2014 #105 A. Z tego samego wykroju uszyłam lata temu bluzkę w kwiaty i sprawdziła się doskonale. Jest bardzo wygodna i często ją noszę do tej pory. Do nowej bluzki zrobiłam tylko dłuższy rękaw.

Ogólnie z szyciem czegokolwiek z tej tkaniny i z długim rękawem miałam zaczekać do jesieni, ale pogoda niespecjalnie wiosenna sprawiła, że zmieniłam zdanie i coś czuję, że bluzkę jeszcze przed latem będę nosić.

Bluzka koszulowa w kratkę za 0 zł.

Bluzka koszulowa w kratkę za 0 zł.

Tytuł stąd, że tkanina wiskozowa (tylko grubsza od takiej stereotypowej) wykorzystana do uszycia koszuli pochodzi z recyklingu, kiedyś była długą spódnicą. Z recyklingu są także guziki wykorzystane do zapięcia i przy mankietach, w związku z tym koszt uszycia bluzki wyniósł mnie okrągłe 0 zł. Nawet pasującą nitkę miałam pod ręką. Moda ekologiczna i odpowiedzialna pełną parą tym razem:)

Bluzka koszulowa została uszyta na przełomie lata i jesieni ubiegłego roku. Po kolorystyce łatwo to w sumie wywnioskować:). Jako wykrój wykorzystałam ten z gazety Szycie 5/2018, ten sam, według którego uszyłam koszulę z wiskozy w kwiaty, zmieniłam tylko dekolt. Zamiast kołnierza na stójce zrobiłam dekolt w serek obrzucony lamówką. Wszystko dlatego, że moim zdaniem bluzka w tej formie i wzorze z kołnierzem pod szyję wyglądałaby trochę zbyt staroświecko i konserwatywnie:) No i zamiast zapięcia na zatrzaski wybrałam guziki.

Po uszyciu bluzki i obejrzeniu zdjęć muszę przeprosić wykrój z gazety za oskarżenia o to, że rękawy nie są tak szerokie, jak na zdjęciu pokazowym się wydają. Pisałam o tym więcej we wpisie o koszuli z wiskozy, więc odsyłam do niego:) Szerokie jednak są i takie bardzo mi się podobają.

Wiskozowa koszula w kwiaty

Wiskozowa koszula w kwiaty

Na chwilę będzie przerwa od przeróbek. Myślałam, że jeszcze jedną pokażę, ale będzie musiała poczekać:) 

Podczas wakacji kupiłam w sklepie Bławatek białą, cienką tkaninę wiskozową w kwiaty. Z przeznaczeniem na koszulę od razu. Pozostało mi tylko zdecydować się na odpowiedni model i wybór padł na numer 1 z gazety Szycie 5/2018. Od siebie zamieniłam tylko mankiety na falbanki i wolałam zrobić zapięcie na guziki, niż na zatrzaski. 

Jej szycie pomimo drobnych modyfikacji było bezproblemowe, to też zostało ukończone bardzo szybko. Nie mogłam się oprzeć  wrażeniu, że w gazecie rękawy wydawały się sporo szersze. Może jednak odpowiada za to materiał, moja wiskoza jest cienka i lejąca się, a na zdjęciu w gazecie materiał jest ewidentnie lekki i bardziej sztywny. Na podstawie tego samego wykroju szyję druga bluzkę, z innej tkaniny, więc będę miała jakieś porównanie:)

Koszula jest bez zaszewek, o luźnym fasonie. Dzięki temu jest wygodna i wpasowuje się w obecny trend na luźne ubrania:)

koszula damska

koszula w kwiaty

To falbana, którą ozdobiłam rękaw: 


 

Postawiłam na szew francuski, który przy cienkich tkaninach doskonale się sprawdza i estetycznie wygląda: 

Guziki wybrałam średniej wielkości, przezroczyste :







A takie są rękawy wg. gazety: 


Wiskozowa retro bluzka z recyklingu

Wiskozowa retro bluzka z recyklingu

Ostatni dzień sierpnia to dla wielu z Was koniec wakacji, a nawet lata. Tegoroczna pogoda sprzyja takiemu myśleniu, u nas od kilku dni jest deszczowo, a przez to czuć w powietrzu jesień zbliżającą się wielkimi krokami. Mam nadzieję, że nie będzie tak padało przez cały wrzesień i że będzie nam dane nacieszyć się jeszcze promieniami słońca.

Na przekór pogodzie, postanowiłam uczcić ostatni dzień sierpnia wpisem o letniej bluzce, która powstała ze starej spódnicy z wiskozy. Bardzo podobały  mi się jej kolory i wzór. W dotyku jest szorstka i chłodna, przypomina nieco żorżetę, ale metka miała wyraźny napis 100% wiskoza. Spódnica pochodzi sprzed wielu lat, na pewno z ostatnich 3 dekad XX wieku, dokładniej nie umiem powiedzieć. Dziś takiej wiskozy raczej w sklepach z tkaninami nie ma, te dostępne są gładkie, znacznie bardziej miękkie w dotyku. 

Bluzka powstała na podstawie wykroju z Burdy 5/2013 pod numerem 104 A. Ta samą forma posłużyłam się do uszycia bluzki i 2 sukienek: czarnej w kwiaty i orientalnej. Bardzo lubię  taki fason bluzek i sukienek na lato i wiem, że na jego podstawie uszyję jeszcze kilka:)

Wstążka, na której bluzka się trzyma, także pochodzi z odzysku, więc znowu mogę się pochwalić  projektem w 100% recyklingowym.

wiązana bluzka

Bluzka z fantazyjnym karo dekoltem

Bluzka z fantazyjnym karo dekoltem

To, co dzisiaj pokażę jest przeróbką kupionej w sh bluzki z rękawem 3/4 w rozmiarze XXL. Była ona w rewelacyjnym stanie i bardzo dobrej jakości, dzianina 95% wiskoza, 5% elastan. Kosztowała "zawrotne" 4 zł, także ciężkim grzechem byłoby jej nie kupić. Jako ciekawostkę napiszę, że nici w odpowiednim do niej kolorze kosztowały 3,50. 

Oryginału nie zdążyłam sfotografować, bo tak spodobał mi się ten materiał, że jak najszybciej chciałam przystąpić do pracy i mieć z niego inną bluzkę. Pomysł na początku był taki, aby tylko zrobić krótkie, marszczone u góry rękawki (bluzka była bardzo duża, materiału spokojnie starczyło, na styk:)). Później zaczęłam jeszcze myśleć o zmianie kształtu dekoltu, bo oryginalny to był niewielki szpic. Miałam ogromną ochotę na dekolt karo, ale zanim go wycięłam, długo rozważałam, co zrobić, aby dobrze się układał. Chciałam, aby bluzka była luźna, a nie bardzo opinająca i przy tym dekolt mógł opadać. Miałam za mało materiału, aby wykroić przód 2 razy i jedną część potraktować jako odszycie. Zrobiłam więc 4 paseczki ze skosu, które sprawiają, że dekolt jest trochę podtrzymywany, a na dodatek mocno przyciąga wzrok.

Chociaż mam i inne rzeczy, wcześniej uszyte, tą bluzka musiałam pochwalić się natychmiast. Jestem z niej mega zadowolona. To jedna z tych rzeczy, które szyło się z przyjemnością i niecierpliwością, aby wreszcie móc ją założyć.

Zdjęcia w dzikiej scenerii, bo odważyłam się wyjść w krótkim rękawku w miniony weekend na zewnątrz, bo tylko tam było odpowiednie oświetlenie, które pokaże, jaki piękny kolor ma ta dzianina. Zdjęcia domowe niestety wyszły zbyt ciemne i nie byłam z nich zadowolona.


Ubranie wielofunkcyjne w lesne kwiaty

Ubranie wielofunkcyjne w lesne kwiaty

Mówią, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Niekoniecznie się z tym zgadzam. Czasami to po prostu jest... naprawdę do wszystkiego:)

Tkaninę wiskozową o wdzięcznej nazwie leśne owoce z Pinsola dostałam w prezencie na dzień dziecka. Bardzo spodobał mi się jej wzór i właściwości. Tkanina jest bardzo miła w dotyku, lejąca się i przewiewna, więc miała być z niej uszyta sukienka na lato. Ostatecznie, jako sukienkę będę ja nosić tylko na urlopie, ponieważ wyszła odrobinę za krótka i przy podniesieniu rąk do góry odsłania trochę zbyt wiele. Jak się kiedyś uprę, że ma być to sukienka na co dzień, czymś ją przedłużę. Na to jednak się nie zanosi.

Nowa rzecz super sprawdza się w formie tuniki (zwłaszcza na plaży), a na miasto zakładam ją sobie na spodnie i nie narzekam. Ponieważ zapinana jest na guziki, mogę ja również nosić w formie narzutki na top bez rękawów. Dzięki niej cała stylizacja zyskuje trochę egzotyki, a ja mam nową tunikę, szmizjerkę, sukienkę i narzutkę w jednym:)

Do uszycia mojej sukienki/szmizjerki/tuniki/narzutki korzystałam z wykroju na koszulę #1 z Szycie 5/2018. Oczywiście została ona znacznie przedłużona, za to rękaw zrobiłam lekko za łokieć, a nie długi z mankietem i nie zdecydowałam się na kołnierz.

Tak wygląda w roli sukienki/tuniki:

Kwiaty z dzianiną

Kwiaty z dzianiną

Co zrobić z resztką tkaniny, która ma ok. 0,5 metra, zarówno długości, jak i szerokości? Wyrzucenie nie wchodzi w grę, bo szkoda, a jednocześnie zakres jej wykorzystania jest bardzo ograniczony. Takie resztki tkanin przydają się na pewno do patchworku, ale równie dobrze można z nich zrobić np. tylko niektóre części wykroju, albo wykończenia, tak jak przy bluzce, która jest bohaterka dzisiejszego wpisu. Podobny zabieg stosowałam ostatnio także przy szyciu kurtki wiosennej, bluzy składanej i sukienki dresowej.

Na potrzeby uszycia tej bluzki wykorzystałam ścinek pozostały po szyciu sukienki letniej i nieużywaną koszulę nocną z dzianiny T-shirt. Projekt i wykrój przygotowałam samodzielnie. Bluzką, która powstała jestem wprost zachwycona, bo (moim zdaniem) jest nie tylko ładna, ale i bardzo wygodna:)

Zdjęć trochę jest, ale nie mogłam się powstrzymać przed bogatą sesją zdjęciową z kwitnącymi bzami i różowymi tulipanami w tle.

bluzka na lato

Francja elegancja i 100 flakonów perfum

Francja elegancja i 100 flakonów perfum

Ten wpis miał być zamieszczony wcześniej, ale mój drugi wakacyjny wyjazd wyjątkowo nie sprzyjał napisaniu jakiegoś konkretnego tekstu, który tej sukience się bez wątpienia należy. Tym razem za cel podróży wybrałam sobie Tatry i wędrówki po terenach oddalonych od większych skupisk cywilizacji.
Wyjazd nazwałabym odpoczynkiem, gdyby nie fakt, że ja chyba przez cały rok tyle nie chodzę, co w ciągu tego tygodnia w górach:) Na co dzień gdy się słyszy, że np. trasa z punktu A do punktu B wynosi kilka kilometrów, to tam dojeżdżam, a Dolinę Kościeliską pokonuje na piechotę, w obie strony, przy okazji zahaczając o Smreczyński Staw i to z przyjemnością:) Ot, taki paradoks.

Oczywiście ja w żadnym wypadku nie narzekam na taki obrót sprawy, a nawet więcej napiszę, ostatnio coraz bardziej doceniam sytuacje, w których jest okazja na dłuższy odpoczynek od elektroniki. I oczy odpoczywają i nawet czasami nerwy... Sytuacje, w których największym "problemem" staje się, jak rozplanować sobie przerwy, aby w górach ciemna noc nie zastała, ale jednocześnie nie paść ze zmęczenia, kiedy będzie okazja do skorzystania z toalety (czasami to marzenie spełnia się, o zgrozo, po godzinie:)) sprawiają, że umysł cudownie się resetuje. Ale, do rzeczy...

W ubiegłym roku przybyło mi 100 par szpilek za sprawą pierwszej samodzielnie skonstruowanej bluzki.  Tym razem wzbogaciłam się o 100 flakoników perfum. Oczywiście na materiale, bo w rzeczywistości może jedynie kilka. Forma tej sukienki została nawet zainspirowana kształtem flakonika na perfumy. Chciałam, aby kojarzyła się z szykiem, elegancją, ale jednocześnie też z lekkością i finezją. Pomyślałam też, że powinna być utrzymana w stylu lat 50. Zaprojektowałam dla niej następującą formę: sukienka jest odcinana na linii talii, jej góra jest mocno dopasowana do figury za pomocą zaszewek piersiowych i pionowych.  Dekolt jest w kształcie serca. Dół to z kolei bardzo szerokie prostokąty, mocno marszczone na linii talii i w ten sposób mocno ją podkreślają. Sukienka sięga do kolan. Tak sukienka prezentuje się na mnie: 

sukienka do kolan 

Spódnica plażowa

Spódnica plażowa

W tym roku w pełni doceniłam wartość sukienek i spódnic. Upalne dni są dzięki nim łatwiejsze do zniesienia, zwłaszcza wtedy, gdy nie można pozwolić sobie na założenie szortów. Sukienki i spódnice mają też jeszcze jeden plus, szczególnie istotny podczas wakacji nad wodą. Otóż na plaży są niezastąpione jako podręczna przebieralnia:) 

Tą prostą spódnicę uszyłam tuż przed wyjazdem nad morze z resztek wiskozy, które pozostały u mnie po szyciu wiązanej sukienki. Spódnica w pasie została przeszyta nićmi gumowymi, przez co bardzo dobrze trzyma się w pasie i jest megawygodna. Po bokach spódnicy są rozcięcia. 

spódnica z rozcięciem

Frędzle i kwiaty

Frędzle i kwiaty

Dzisiaj zaprezentuję dość szalony projekt. Postanowiłam sobie uszyć szmizjerkę na podstawie samodzielnie zrobionego wykroju, a takiej nigdy nawet z gazety nie szyłam. W ogóle, ostatni raz cokolwiek z kołnierzykiem na stójce i zapięciem na guziki szyłam jako ćwiczeniówkę, a nie do noszenia na co dzień, także, w temacie nie czułam się zbyt pewnie. Dlaczego zatem porwałam się akurat na coś takiego? Otóż  jak patrzyłam na tą wiskozę w kwiaty, to tylko szmizjerkę z niej widziałam i nic innego. A po to ma się wyobraźnię, aby z niej korzystać. Pomocne będą też umiejętności, jakie się do tej pory nabyło i parę mądrych książek:)

Szablon, na podstawie którego wycięłam przód, tył i rękawy nie był w sumie niczym nowym w porównaniu do tego, co już kiedyś rysowałam. Jest identyczny, jak dla sukienki w maki, jednak tam rękaw był krótszy i nieco inaczej wymodelowany. Do szmizjerki zrobiłam oczywiście długi, zakończony mankietem i zakładkami przy nim. Szmizjerka w przeciwieństwie do sukienki jest też nieco luźniejsza.

Szalony projekt to jest także dlatego, że połączyłam kwiatowy wzór z frędzlami, w sumie mało oczywiste to zestawienie. Ostatnio spodobało mi się wykańczanie dołów czymś innym, niż typowym obrębem. Najpierw miałam dół ozdobić za pomocą czarnej koronki albo tiulu, ale szczerze mówiąc przy przymiarce efekt nie przypadł mi do gustu. W końcu, ku mojemu zaskoczeniu, najbardziej pasowała mi tutaj taśma z frędzlami z tkaniny podobnej do zamszu. I tak to wygląda w ostateczności:

szmizjerka z frędzlami

Sukienka w maki na przedłużenie lata

Sukienka w maki na przedłużenie lata

Choć wszędzie mówią, że idzie jesień, u nas lato nie odpuszcza i od kilku dni jest co najmniej 28 stopni w ciągu dnia. Mamy przedłużenie wakacji i okazję, aby porządniej nacieszyć się słońcem przed zbliżającą się jesienią. Tego typu aura sprawia, że zamiast myśleć o jesiennej garderobie, jeszcze przez chwilę pracowałam nad tą letnią i postanowiłam uszyć sobie sukienkę z tkaniny w maki kupionej podczas wakacyjnego pobytu w Gdańsku. Materiał ten jest wprost perfekcyjny jak na tą część garderoby, jest to mieszanka jedwabiu i wiskozy, do tego bardzo elastyczna. Może nie jest aż tak porządnie elastyczna jak dzianina, ale dzięki temu też łatwiej się nad sukienką pracowało i można było sobie wszywanie suwaka podarować:)

Ostateczna forma tej sukienki to wynik moich kolejnych eksperymentów z konstrukcją i modelowaniem odzieży. Wykrój na nią powstał w oparciu o rysunek bluzki podstawowej, który został odpowiednio przedłużony i dopasowany na wysokości biustu i talii za pomocą zaszewek. Postanowiłam dodać także rękawy i tu trochę się obawiałam, czy mój rysunek wyszedł dobrze, zatem pierwowzór wykonałam z tkaniny próbnej i doszyłam do bluzki próbnej podstawowej. Na szczęście rękawy wyszły jak należy, to też i odwaga, aby z nimi trochę poeksperymentować się u mnie pojawiła. Postanowiłam, że będą one rozszerzane na linii dołu, także wykrój na papierze został odpowiednio zmieniony. Dodatkowo, dla większego komfortu użytkowania sukienki, rękawy mają rozcięcia. Na zdjęciach na szczęście będzie to całkiem dobrze pokazane:)

Podczas prac nad tą sukienką nie robiłam sobie zbyt wiele nadziei na to, że gdy ją ukończę, będę miała jeszcze okazję ją założyć. Pomyślałam, że będę miała już raczej gotową nową rzecz na przyszły sezon. A jednak, wbrew pozorom, ze względu na upalną pogodę, sukienkę zdążyłam już założyć i trzeba powiedzieć, że w taką pogodę nosi się ją wspaniale.

sukienka na lato

kwiecista sukienka

letnia sukienka



Z tyłu sukienki zrobiłam rozcięcie:













Na tym zdjęciu widoczne są wszystkie istotne dla wykończenia detale. Tak rozcięcia na dole rękawów wyglądają z bliska. Zdecydowałam się na takie rozwiązanie, aby sukienka była wygodniejsza w noszeniu. Brzegi dekoltu obszyłam lamówką zrobioną z tej samej tkaniny:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Szycie Marii Tamary , Blogger