Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wystawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wystawa. Pokaż wszystkie posty
Cały teatr na naszej głowie

Cały teatr na naszej głowie

Niedawno, zupełnie przypadkiem trafiłam na informację, że Galeria Opera organizuje w gmachu Teatru Wielkiego Opery Narodowej  w Warszawie wystawę zatytułowaną Cały teatr na naszej głowie, poświęconą różnorodnym nakryciom głowy wykorzystanym w spektaklach operowych. Ucieszyłam się bardzo z tej informacji, bo wystawy o modzie zawsze były ucztą dla moich oczu, więc i tym razem nie mogło być inaczej. Wybrałam się na nią, rzecz jasna, najszybciej, jak tylko mogłam, przy okazji zrobiłam trochę zdjęć, więc zapraszam na relację.

Przy wejściu na wystawę odwiedzających wita manekin ubrany w czarny kostium i pokaźnych rozmiarów kapelusz, który jest bardzo adekwatny do nazwy wystawy. Znajduje się na nim makieta gmachu teatru:


Wystawa Odkryte-Zakryte. Mężczyzna i kobieta w tradycyjnych społecznościach muzułmańskich.

Wystawa Odkryte-Zakryte. Mężczyzna i kobieta w tradycyjnych społecznościach muzułmańskich.

W trakcie ferii doszły do mnie wieści o wystawie organizowanej przez Muzeum Azji i Pacyfiku zatytułowanej Odkryte-zakryte. Mężczyzna i kobieta w tradycyjnych społecznościach muzułmańskich. W międzyczasie, trwała tam wystawa pocztówek, które przedstawiały sceny z życia mieszkanek haremu. Obejrzenie obu ekspozycji jedna po drugiej pozwoliło na uzyskanie nieco szerszego wyobrażenia na temat życia codziennego w krajach muzułmańskich i ich obyczajowości i sądzę, że był to główny cel tego wydarzenia. O ile wystawa pocztówek z haremu składała się jedynie ze zdjęć i ich opisów, to na wystawie Odkryte-zakryte najważniejszą rolę odegrały przedmioty codziennego i okazjonalnego użytku, a szczególnie ubiór. Z tego powodu to właśnie ubiorowi poświęcę tutaj najwięcej czasu. Zapraszam na relację z tej ciekawej wystawy i mam nadzieję, że zachęcę do obejrzenia jej na żywo.

Wystawa Odkryte-zakryte podzielona została na dwie części. Pierwsza, bliżej wejścia poświęcona była życiu mężczyzn. Układ ten nie był przypadkowy, gdyż w tej społeczności to mężczyzna jest tym bliższym światu zewnętrznemu, znacznie bardziej udzielającym się w życiu publicznym. Strój męski został opisany jako różnorodny w formie i zależny od klimatu oraz trybu życia. Jego podstawowym zadaniem jest ochrona przed słońcem i upałem, a także przed piaskiem. Jeden z nich składa się  z tuniki sięgającej kostek nazwanej galabijji pod którą nosi luźne spodnie z paskiem. Na głowę zakłada czapkę, a na nią chustę kafijja, którą przewiązuje sznurem o nazwie ikal. Chusta ta może opadać luźno na ramiona, niczym na poniższym zdjęciu, ale może być również zawiązana w turban. Strój jest to z XXI w, także bardzo współczesny:


Textifood. Moda i design inspirowane Matką Naturą

Textifood. Moda i design inspirowane Matką Naturą

Sukienka z wina, piwa, kukurydzy albo ryby.... Wyobrażacie sobie taką? Jeśli nie, to muszę Wam powiedzieć, że nawet nie musicie ich sobie wyobrażać, możecie je na własne oczy zobaczyć w Warszawie w Pałacu Kultury i Nauki, gdzie odbywa się wystawa o nazwie Textifood. Jest ona poświęcona tematowi mody przyjaznej środowisku naturalnemu i rozsądnemu, a jednocześnie kreatywnemu korzystaniu z jego zasobów.


Wystawa "Każdy krok zostawia ślad" czyli krótka historia obuwia

Wystawa "Każdy krok zostawia ślad" czyli krótka historia obuwia

Będąc w Gdańsku na wczasach przypadkiem znalazłam informację o wystawie w Domu Przyrodników, będącym oddziałem Muzeum Archeologicznego, zatytułowaną Każdy krok zostawia ślad. Jej celem było zaprezentowanie historii zmian, jakim pod wpływem mody ulegało obuwie w ciągu kilku stuleci. Przemiany te zostały przedstawione na podstawie wykopalisk archeologicznych dokonanych na terenie historycznej części Gdańska. W dzisiejszym wpisie chciałam po krótce opisać tą wystawę i moje wrażenia z nią związane.

To, co na początku rzuca się w oczy to ciekawy sposób, w jaki opisano i sfotografowano prowadzenie wykopalisk oraz proces składania elementów obuwia, które przez setki lat uległo rozpadowi. Tym opisom towarzyszył także  krótki filmik.



Prezentacje fotograficzne to była bardzo mocna strona tej wystawy, bo dzięki niej można było dowiedzieć się wielu istotnych rzeczy, np. jakie wady stóp powstawały na skutek noszenia wymyślnego i niekoniecznie wygodnego obuwia:


Zdjęcia pozwalały na przyjrzenie się obuwiu specjalistycznemu, jak np. specjalne łyżwy ułatwiające poruszanie się po oblodzonych terenach...



... albo technikom ozdabiania i wytłaczania...






... a także zobaczyć, jak dane obuwie zostało zaprezentowane w dziełach sztuki malarskiej. Tu na przykład zostali przedstawieni panowie w butach typu poulaine, charakteryzujących się długim, spiczastym noskiem :





Z kolei na obrazie Jana Van Eycka pt.: Portret małżonków Arnolfinich  znalazły się drewniane patynki, które nakładano na buty w celu ich ochrony przed zniszczeniami i błotem:



Na zdjęciach znalazły się także modele, których na wystawie zabrakło, lub nie prezentowały się zbyt imponująco, np. drewniane patynki:



Albo buty typu poulaine, bardzo charakterystyczny typ obuwia, którego popularność przypadła na schyłek średniowiecza. Długie czuby wypychano włosiem lub mchem, aby ich końcówki były lekko zadarte. Długość noska była wprost proporcjonalna do statusu społecznego właściciela:



Kolejnym plusem wystawy jest jej oprawa multimedialna. Poza wspomnianym filmem można było interaktywnie prześledzić zmiany w obuwniczej modzie na przestrzeni wieków:



A ten punkt cieszył się popularnością zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych:) Można było poskładać dowolny typ obuwia w jedną całość:



Eksponaty zaprezentowane na wystawie pozwalają przyjrzeć się nie tylko wspaniałym efektom pracy rekonstruktorów, ale również pozwalają na lepsze poznanie konkretnych modeli obuwia i ich cech charakterystycznych w poszczególnych stuleciach. Tak na przykład wyglądał but typu poulaine (cracoves) z ok. XIV- XV w:



Jeśli dobrze się przyjrzeć, części buta zszyte są białą nicią. Jest to wyraźne oznaczenie pracy rekonstruktorów.

Tak z kolei prezentował się but półwysoki zapinany na rzemykoguziki z dodatkowym zapięciem na podbiciu, z XV w.:



A tak but niski zapinany na jeden rzemykoguzik z XV w. Jak widać, wtedy modne były długie, spiczaste noski:



Spiczaste noski wyszły z mody w XVI w. Ta część buta zresztą zawsze była najbardziej podatna na zmiany. Tak wyglądał popularny wtedy but typu mule:



A tak but niski, należący do typu obuwia Tudorów z I poł. XVI w.



Na zdjęciu poniżej widać buty bardzo niskie należące również do rodzaju butów Tudorów. Moda na nie zapanowała ok. 1480 roku i charakteryzowały się tym, że były bardzo płytkie, mocno wycięte i miały bardzo szeroki kwadratowy lub też zaokrąglony przód. Były szalenie niepraktyczne, ale zyskały popularność w całej Europie, a zwłaszcza w Anglii za czasów panowania Henryka VIII Tudora i to właśnie niemu zawdzięczają swoją nazwę. Badacze wyodrębnili ich 3 typy i nadali im oryginalne nazwy, takie jak: "krowia morda", "niedźwiedzia łapa" czy "buty rogate". Buty na zdjęciu poniżej zaklasyfikowane zostały jako "rogate" i pochodzą z I połowy XVI w. Wyobrażacie sobie noszenie takich?:)



Tutaj już nieco bardziej wdzięczny but dziecięcy wiązany na podbiciu, z XVII w:


Z XVII w. pochodzi również ten oto but z wysoką cholewką:


Można było obejrzeć także dawną pracownię szewską:


A pod koniec mała niespodzianka. Buty już współczesne, reklama firmy But S a przy okazji możliwość zaprezentowania różnicy pomiędzy obuwiem współczesnym i tym sprzed kilku wieków:




Jeśli chcecie wybrać się na wystawę poświęconą obuwiu, to będzie ona dostępna aż do 15 grudnia 2016 r. w Domu Przyrodników w Gdańsku, ul Mariacka 25/26. Więcej informacji o wystawie znajduje pod tym linkiem: http://www.archeologia.pl/wystawy/czasowe/273-kazdy-krok-zostawia-slad-obuwie-historyczne-ze-zbiorow-muzeum-archeologicznego-w-gdansku

Modna i już! Wystawa w krakowskim Muzeum Narodowym moim okiem

Modna i już! Wystawa w krakowskim Muzeum Narodowym moim okiem

Wystawę Modna i już! w krakowskim Muzeum Narodowym obejrzałam pod koniec marca tego roku, czyli niemalże w ostatniej chwili. Myślałam, że jest to ostatnia okazja, aby zobaczyć przedstawione na niej ubrania i dodatki i więcej takiej szansy nie będzie.  Dopiero później przeczytałam, że wystawa zostanie później przeniesiona do Wrocławia i będzie można ją podziwiać niemalże do końca sierpnia. Cieszy mnie zatem bardzo, że nie opiszę jej jedynie jako wstawę archiwalną i że ktoś jeszcze będzie miał okazję się na nią wybrać.

Na początku warto zaznaczyć, że wystawa ta miała za zadanie pokazać nie tylko kilka różnych od siebie modowych epok. Jej głównym celem było ukazanie czasów PRL-u jako wyzwalających w kobietach inspirację do poszukiwania sposobów na to, aby posiadać modne i oryginalne rzeczy, gdy w sklepach trudno było takie znaleźć. Ówczesne kobiety musiały wykazać się nie małą zaradnością, aby mieć ubrania i dodatki wyróżniające się z tłumu. Musiały umieć szyć, przerabiać odzież, lub chociażby utrzymywać dobre kontakty z krawcowymi i ekspedientkami sklepów z odzieżą. Pokazane zostały także starania polskich projektantów mody, którzy chcieli tworzyć nową jakość, a musieli po drodze mierzyć się z licznymi ograniczeniami, a mimo to stworzyli własny, charakterystyczny styl.

Ponieważ zdjęć zrobiłam całe mnóstwo, to postanowiłam, że opublikuję tutaj tylko to, co najbardziej wpadło mi w oko i co szczególnie zwróciło moją uwagę. Niektóre zdjęcia opatrzyłam krótkim opisem, aby coś więcej przekazać Wam na ich temat i o historii ówczesnej mody ogólnie. Zatem, zapraszam na mini wirtualną wycieczkę po której mam nadzieję, że będziecie mieć ochotę wybrać się do Wrocławia i zobaczyć ją osobiście:)


Czas II wojny światowej w Polsce cechował się ogromnym niedoborem surowców odzieżowych, oraz utrudnionym dostępem do informacji o modzie i światowych trendach. Ubiór codzienny stał się przede wszystkim praktyczny, a wykonany był z materiałów akurat dostępnych pod ręką.  Oto jeden z przykładów ówczesnej kreatywności, czyli bluzka uszyta z mapy wojskowej z 1943 roku. Z jedwabnej tkaniny wyszedł niebanalny ciuch:


Po zakończeniu wojny pomocne w walce z niedoborem dóbr okazały się paczki przesyłane do Polski przez UNRRA, czyli organizację charytatywną włączoną w struktury ONZ. Wśród przesyłek znajdowały się również tkaniny. Te wysokiej jakości nadawały się idealnie do przeróbek i powtórnego wykorzystania, zatem kobiety tworzyły z nich nowe kreacje, polegając głównie na własnym zmyśle estetycznym. Przykładem na to jest chociażby sukienka z 1947 roku, która została uszyta z czarnego jedwabnego szlafroka malowanego w róże. Sukienka ta była bardzo kobieca oraz wygodna i wielofunkcyjna: 


Na wystawie bardzo wyraźnie ukazany został kontrast pomiędzy modą z czasów wojny, a strojami w stylu New Look. Bardzo dobrze zostało pokazane odejście od strojów prostych i praktycznych na rzecz mody niezwykle kobiecej i pełnej przepychu, która miała za zadanie pomóc Europie przyćmić wspomnienia o biedzie w czasach wojny. Perełką w tej części wystawy była moim zdaniem ta oto suknia balowa z czarnej koronki na kremowym spodzie. Została przesłana do Polski z zagranicy: 


New Look to także ostatnia modowa epoka, podczas której nakrycia głowy i rękawiczki były obowiązkowym elementem stroju. Mój wzrok przykuły przede wszystkim dodatki do eleganckich wieczorowych strojów z tej dekady:


A ten kuferek z pleksi to już mój zdecydowany faworyt:


I jeszcze kilka dodatków, spośród których torebka z wytłaczanej lakierowanej skóry szczególnie bardzo mi się spodobała, nawet teraz bym ją nosiła:)


Sporym zaskoczeniem były dla mnie te buty, najbardziej odlotowe z całej wystawy, i to dosłownie! Zostały wykonane przez pracownię szewską Brunona Kamińskiego w 1957 roku i zdobyły srebrny medal na Światowej Wystawie Obuwia w Monachium. Zasłużone wyróżnienie:


Kolejny dodatek, który bardzo mi się spodobał to torebka na zakupy już z lat 60. nazywana "anużka". Jej nazwa pochodzi od zdania "a nóż coś się kupi". Bardzo ładna jest to torba ekologiczna:


Państwo socjalistyczne oczywiście do przepychu w stylu New Look nastawione było negatywnie, pojawiły się opinie, że ten styl powstał tylko po to, aby wyciągnąć z ludzi pieniądze na rzeczy mało przydatne, oraz, aby nawet przekłamać kształt figury kobiecej! W końcu jednak nastąpiła polityczna odwilż, a co za tym idzie, poprawa nastrojów społecznych i rozwój życia kulturalnego. Wyróżniono wtedy 4 kategorie przyjęć: popołudniowe koktajle, przyjęcia w domach prywatnych wieczorem, wernisaż/premiera operowa/teatralna i bal z tańcami. Na takie okazje oczywiście kobiety chciały mieć oryginalne i eleganckie stroje.  Większość kreacji była szyta przez krawcowe na indywidualne zamówienie. Jedną z nich jest ten oto zestaw z lat 60, czyli sukienka koktajlowa z tafty z nakładaną spódnicą i bolerkiem do kompletu. Nakładana spódnica i bolerko z tej samej tkaniny zapewniały możliwość zmiany wyglądu stroju. Kapelusz użyty do stylizacji zrobiony został z błękitnych piór i... wypchanej papugi. To oryginalne nakrycie głowy powstało także na zamówienie i zawierało w komplecie czarne rękawiczki ozdobione podobnymi piórami:


Kolejny przykład stroju wyjściowego to sukienka balowa z nylonowej gazy w czarne kwiaty, wykonana przez pracownię krawiecką Michaliny Lewartowskiej. Materiał na nią pochodzi z Austrii. Była przygotowana na bal w Muzeum Narodowym w Krakowie. Do niej dobrano czarne pantofelki ze skóry:


Ta czarno biała sukienka młodzieżowa to już z kolei przykład na to, jak w latach 60. zaczęły zacierać się różnice pomiędzy strojem dziennym i wieczorowym. Na drugim planie z kolei widać asymetryczną, połyskującą mini sukienkę, która już całkowicie odeszła od zasad klasycznej elegancji i przedstawia supermodną wtedy długość mini:


Moda lat 60 charakteryzowała się tym, że była tworzona z myślą o młodych osobach, a nie jak dotychczas, o starszej, bogatej klienteli. Fasony były zgeometryzowane, futurystyczne i bardzo krótkie. Moda na mini w Polsce szybko zyskała popularność i oto przykład pomysłowego kombinezonu, który na pierwszy rzut oka wygląda jak sukienka i miał ją zastępować na co dzień:


Ten komplet koktajlowy zyskał na wytworności dzięki złotej lamie, z której wykonano sukienkę i detale płaszcza. Pochodzi z kolekcji Adama Leja, i również wpisuje się krojem w kanony mody lat 60:


Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk plastycznych była jedyną uczelnią w Polsce, na której można było nauczyć się zawodu projektanta mody. Studenci w latach 1954-1974 kształcili się tam pod kierunkiem Wandy Borowskiej. Moim zdaniem to jest jedno z ciekawszych nakryć głowy wykonanych przez studentkę Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi:


Lata 70 to zdecydowanie nie jest moja ulubiona modowa epoka. Nie bardzo przemawia do mnie tamtejszy styl i estetyka, choć niektóre elementy wywodzące się z tamtejszej mody lubię. Przykładowo, bardzo podobały mi się luźne sukienki będące wynikiem współpracy projektantki Kaliny Paroll i Zakładów Jedwabiu Naturalnego w Milanówku dla Mody Polskiej, czyli jednego z najbardziej znaczących domów mody. Malowany jedwab był wtedy synonimem luksusu:



Do gustu przypadły mi także dwie stylizacje utrzymane w stylu folk: komplet wieczorowy z czarnego "tybetu" z domu mody Telimena z 1974 roku i suknia z chust krakowskich uszyta na bal maturalny w 1979 r. Obie kreacje odzwierciedlają zamiłowanie do wzornictwa ludowego:


W Polsce w latach 70 panowało zamiłowanie nie tylko do ludowości, ale też i do egzotyki. Z dodatków zamieszczonych w tej części wystawy moje serce skradły te dwie torebki. Jedna z nich zrobiona jest z metalowych paciorków i pochodzi z Japonii, a druga to torebka wizytowa z Libii.


Szalone lata 80 doskonale odzwierciedla kreacja stworzona dla Mody Polskiej przez Jerzego Antkowiaka, jednego z czołowych projektantów mody w Polsce za czasów PRL-u. Był on zafascynowany teatrem i z własnych pokazów mody starał się uczynić prawdziwe spektakle. Projektowane przez niego ubrania cechowały się ekstrawagancją, o czym świadczy chociażby komplet ze zdjęcia poniżej.  Tworzą go czarny żakiet koktajlowy i szorty ze złotej lamy:


Ducha lat 80 widać również w  tej oto sukience w kratę zaprojektowanej przez Grażynę Hase, drugą bardzo znaczącą wtedy projektantkę mody, która swą karierę rozpoczęła od zawodu... modelki. Doceniano jej nowoczesne podejście do mody oraz inspiracje folklorem i historią.


A to już interpretacja modnego w latach 80. sportowego stylu widoczna w czarno białych zestawach projektu Barbary Hoff dla Hofflandu, czyli jednej z najbardziej liczących się marek modowych w czasach PRL-u. Barbara Hoff tworzyła ubrania uniwersalne i umiejące doskonale przystosować się do ludzkiego ciała:


W latach 80. własnoręczne wykonywanie i ozdabianie ubrań nie służyło już tylko chęci posiadania modnych rzeczy, których w sklepach państwowych po prostu brakowało. Służyło przede wszystkim wyrażeniu siebie i swoich uczuć, własnej wolności artystycznej i było buntem przeciwko  ograniczeniom i normom społecznym. Oto przykład takiego ubrania, sukienka z płaczącą twarzą, ręcznie malowana przez Marię Antoniak.


W czasie PRL-u oczywiście popularne było szydełkowanie i roboty na drutach. Osoby mniej zaawansowane umiały wydziergać sobie przynajmniej czapkę lub szalik, a osoby o większych umiejętnościach tworzyły całe ubrania. Przykładem doskonałym jest tu sweter z gotyckim oknem z wełny kowalskiej projektu i wykonania Grażyny Humeńczuk. Był  on prezentem dla przyjaciółki, która przeprowadziła się do Australii i stanowił wyjątkowo cenną pamiątkę na obczyźnie.


Mój wzrok przykuł również szal w kształcie lwa wykonany z wełny w kolorze kremowym i żółtym, projektu i wykonania Elżbiety Baszczyn:


Te buty z kolei zauważyłam, gdyż podobne miała jeszcze moja babcia. Mam też wrażenie, że niedawno w sklepie widziałam bardzo podobne... A przedstawione tutaj pochodzą z lat 80:


Na wystawie szczególnie wyodrębniono stroje ślubne. Moim faworytem spośród przedstawionych był zdecydowanie ten oto awangardowy kombinezon ze spódnica, z końca lat 70. stworzony przez Magdę Ignar dla Mody Polskiej. Przykuł moją uwagę może dlatego, że ostatnio jestem coraz większą zwolenniczką nietypowych strojów ślubnych:



Z bardziej klasycznych ubiorów na wyróżnienie zasługuje ta suknia ze sztucznego jedwabiu i koronki z domu mody Telimena, z 1985 r.:


I może jeszcze ta suknia koronkowa, jak na owe czasy dość odważna, wykonana przez prywatną pracownię krawiecką w Przemyślu w 1970r:


O wystawie miało być tylko kilka słów, a wyszedł niemalże cały esej. Cała ja, po prostu zawsze chcę jak najwięcej informacji tutaj przekazać:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Szycie Marii Tamary , Blogger