Gorset secesyjny z nutką nowoczesności
Gorset powstał w ramach warsztatów o modzie wiktoriańskiej w Splocie Artystycznym w Warszawie. Zajęcia te były podzielone na 2 części: pierwsza była teoretyczna, poświęcona omówieniu zagadnień związanych z epoką. Drugim etapem było uszycie gorsetu z epoki na podstawie wykrojów sporządzonych przez prowadzącą.
Zajęcia były przeprowadzone bardzo profesjonalnie przez dwie kompetentne instruktorki: Annę Nurzyńską (wykłady) i Katarzynę Janiszewską (szycie i wykroje z epoki). Poziom merytoryczny zajęć był bardzo dobry. Podczas części teoretycznej
omówione zostało szczegółowo tło historyczne i społeczne wpływające na
zmieniające się tendencje stylistyczne. Przyznam, że epoka wiktoriańska
była bardzo specyficzna. Piekielnie sztywna przede wszystkim, w końcu
noszono wtedy na co dzień dwa gorsety: jeden pod suknią, trzymający w
ryzach figurę, a drugi umysłowy, nakazujący pilnowanie konwenansów.
Dlatego tą część damskiej garderoby można uznać nawet za symbol epoki.
Nie obyło się również bez pewnych mankamentów. Zdecydowanie był nim fakt, że miałyśmy za mało czasu na szycie. Na ukończenie gorsetu na zajęciach potrzeba jeszcze co najmniej 2 zajęć (4 godzin) i przynajmniej większość grupy ukończy. A czasu na szycie było ledwie 8 godzin i nie ukończył go chyba w tym czasie nikt. Część osób pierwszy raz szyła cokolwiek, więc potrzebowały czasu na poznanie działania maszyny i wiedzy o podstawowych technikach. Każdy starał się, aby praca była nie tylko poprawnie wykonana, ale także w miarę estetycznie ładna. Poza zajęciami trudno jest się niektórym zmobilizować, ze względu na brak czasu lub inne obowiązki. A ze skończonego na zajęciach byłaby chociaż satysfakcja;)
Ja oczywiście go nie ukończyłam. Zabrakło przyszycia haftek i zrobienia dołów. Postanowiłam zająć się nim samodzielnie w domu, jednak przyznam, że bardzo trudno było ze znalezieniem nie tyle czasu, co chęci. Haftki i później lamówkę szyłam ręcznie, bo o użyciu maszyny na fiszbinach nie było mowy, także było to zajęcie bardzo pracochłonne. Tak oto ostatnie zajęcia w ramach warsztatów miały miejsce na początku stycznia, a ja szyłam gorset aż do ubiegłego tygodnia.
Skąd ta nutka nowoczesności przy nim? Otóż muszę przyznać, że zdarzył się mały wypadek. Niechcący przecięłam kawałek góry i nie bardzo było jak to zaszyć. Szycie tej części od nowa nie wchodziło w grę, więc postanowiłam ukryć rozcięcie pod lamówką zrobioną z bawełniano- poliestrowego materiału w kwiaty. W ten sam sposób ozdobiłam także doły, dla proporcji. Myślę, że pasują do białej bawełny, z której wykonana została całość. Taka oto wyszła teraz rekonstrukcja zgodna z aktualnymi trendami w modzie;)
Przyznam, że teraz wygląda on bardzo wiosennie. Pod koniec zimy zawsze zaczynam lubić biel, pudrowy róż i jasną zieleń. Także zarówno gorset, jak i sesja zdjęciowa te inspiracje odzwierciedlają.
I oto, jak wygląda:
Mała ciekawostka: w takim gorsecie nie da się siedzieć przygarbionym. Nawet siedzenie noga na nogę nie należy do wygodnych.
Powyższe zdjęcia pokazują, jak wyglądał z przodu i boku. A tak prezentuje się wiązanie z tyłu:
Gorset został uszyty w celach naukowych i nie przyda się raczej do noszenia go na co dzień. Przyznam jednak, że warto było pójść na zajęcia, aby odrobinę się oswoić z szyciem tej części ubioru, która zawsze wydawała mi się bardzo trudna.














