niedziela, 18 października 2020

Wiskozowa koszula w kwiaty

Na chwilę będzie przerwa od przeróbek. Myślałam, że jeszcze jedną pokażę, ale będzie musiała poczekać:) 

Podczas wakacji kupiłam w sklepie Bławatek białą, cienką tkaninę wiskozową w kwiaty. Z przeznaczeniem na koszulę od razu. Pozostało mi tylko zdecydować się na odpowiedni model i wybór padł na numer 1 z gazety Szycie 5/2018. Od siebie zamieniłam tylko mankiety na falbanki i wolałam zrobić zapięcie na guziki, niż na zatrzaski. 

Jej szycie pomimo drobnych modyfikacji było bezproblemowe, to też zostało ukończone bardzo szybko. Nie mogłam się oprzeć  wrażeniu, że w gazecie rękawy wydawały się sporo szersze. Może jednak odpowiada za to materiał, moja wiskoza jest cienka i lejąca się, a na zdjęciu w gazecie materiał jest ewidentnie lekki i bardziej sztywny. Na podstawie tego samego wykroju szyję druga bluzkę, z innej tkaniny, więc będę miała jakieś porównanie:)

Koszula jest bez zaszewek, o luźnym fasonie. Dzięki temu jest wygodna i wpasowuje się w obecny trend na luźne ubrania:)

koszula damska

koszula w kwiaty

To falbana, którą ozdobiłam rękaw: 


 

Postawiłam na szew francuski, który przy cienkich tkaninach doskonale się sprawdza i estetycznie wygląda: 

Guziki wybrałam średniej wielkości, przezroczyste :







A takie są rękawy wg. gazety: 


poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Wiskozowa retro bluzka z recyklingu

Ostatni dzień sierpnia to dla wielu z Was koniec wakacji, a nawet lata. Tegoroczna pogoda sprzyja takiemu myśleniu, u nas od kilku dni jest deszczowo, a przez to czuć w powietrzu jesień zbliżającą się wielkimi krokami. Mam nadzieję, że nie będzie tak padało przez cały wrzesień i że będzie nam dane nacieszyć się jeszcze promieniami słońca.

Na przekór pogodzie, postanowiłam uczcić ostatni dzień sierpnia wpisem o letniej bluzce, która powstała ze starej spódnicy z wiskozy. Bardzo podobały  mi się jej kolory i wzór. W dotyku jest szorstka i chłodna, przypomina nieco żorżetę, ale metka miała wyraźny napis 100% wiskoza. Spódnica pochodzi sprzed wielu lat, na pewno z ostatnich 3 dekad XX wieku, dokładniej nie umiem powiedzieć. Dziś takiej wiskozy raczej w sklepach z tkaninami nie ma, te dostępne są gładkie, znacznie bardziej miękkie w dotyku. 

Bluzka powstała na podstawie wykroju z Burdy 5/2013 pod numerem 104 A. Ta samą forma posłużyłam się do uszycia bluzki i 2 sukienek: czarnej w kwiaty i orientalnej. Bardzo lubię  taki fason bluzek i sukienek na lato i wiem, że na jego podstawie uszyję jeszcze kilka:)

Wstążka, na której bluzka się trzyma, także pochodzi z odzysku, więc znowu mogę się pochwalić  projektem w 100% recyklingowym.

wiązana bluzka

wtorek, 25 sierpnia 2020

Szary top

W poprzednim wpisie pokazałam kwiecistą bluzkę uszytą na podstawie wykroju  numer 103 A z Burdy 7/2013. Według niego uszyty został także drugi top. Jest to przeróbka szarego T-shirtu z miękkiej i przyjemnej w dotyku dzianiny. U dołu pozostawiłam tylko ściągacz, który był przy oryginalnej bluzce, inaczej była by za krótka. Góra natomiast uległa całkowitej zmianie, bo oryginalna miała rękawy i okrągły, niewielki dekolt. Wyszła bluzka o nieco sportowym charakterze, pasująca najbardziej do spodni z wysokim stanem oraz do spódnic.

Szara bluzka

niedziela, 9 sierpnia 2020

Bluzka z szalika w różowe kwiaty

Batystowe szaliki moim zdaniem aż się proszą o to, aby przerabiać je na letnie bluzki. Przekonałam się o tym już w zeszłym roku, gdy ochoczo przerabiałam pasiasty szalik na bluzkę z falbaną. W tym roku na warsztat wzięłam szalik w różowe kwiaty. Leżał sobie w zapomnieniu, bo do wzorzystych ubrań mi nie pasował i doszłam do wniosku, że jako bluzka będzie miał znacznie ciekawsze życie:)

Bluzka została uszyta na podstawie wykroju numer 103 A z Burdy 7/2013. Parę lat temu szyłam batikowy top na podstawie tego wykroju, tylko w wersji B.  Na warstwę spodnia wykorzystałam czarną batystowa podszewkę, pozostałość po starej sukience, także projekt jest 100% recyklingowy. Z tej podszewki początkowo miałam uszyć całą bluzkę, ale materiału było za mało, a konieczne było uszycie go z 2 warstw, bo pojedyncza była zbyt przeźroczysta. Ramiączka zostały ujęte za pomocą kawałka tkaniny, bo dzięki temu dekolt ciekawiej się prezentuje. Uszyłam później druga bluzkę z takim samym rozwiązaniem, ale ja pokażę w następnym wpisie.

bluzka z batystu

sobota, 25 lipca 2020

Czarna bieliźniana bluzka

Ile czasu wpis o tej bluzce znajduje się w wersjach roboczych, to już nawet nie wiem. Dlatego stwierdziłam, że pora wreszcie go pokazać, bo jak nie teraz to już chyba nigdy.

Bluzka jest przeróbką... spodni. Takich luźnych, z czarnej dzianiny wiskozowej, które założyłam parę razy, ale nie byłam z nich zadowolona. Dziwnie się układały, ciągle zjeżdżały, były też z niskimi stanem i wszycie gumy w pasie nie wchodziło w grę. Mogłam niby wszyć sznurek, ale stwierdziłam, że przerobię je na bluzkę, bo miałam już na nią pomysł i nawet wykrój. Skorzystałam z gotowego, z gazety Szycie 5/2018, numer 2.

Dół wykończyłam koronką, bo pasująca akurat miałam pod ręką. Bluzkę noszę bardzo często, nawet w okresie jesienno zimowym jako podkoszulek. Cieszę się wyjątkowo z tej przeróbki:)

Zdjęcia z dzisiejszego wpisu były robione jeszcze wiosną, co widać po krajobrazie wokół. Było to chyba 3 podejście do zdjęć, wcześniejsze efekty sesji nie podobały mi się, bo koronka na dole nie była dobrze widoczna, a to ważny detal. Dzięki niemu prosta bluzka zyskuje bieliźniany charakter.

poniedziałek, 6 lipca 2020

Spódnica millenial purple

Ostatnio znowu mam fazę na przerabianie ubrań i prawdopodobnie kilka następnych wpisów będzie tego dotyczyło. Dzieje się tak, bo miałam okazję do zrobienia kolejnych porządków, w wyniku których znalazłam kilka rzeczy, które zainspirowały mnie do stworzenia z nich nowego ubrania. Sukienka, od której zacznę ten cykl, była przeze mnie noszona jeszcze w... dzieciństwie:) Ładna jest, ale za nic nie zmieściłabym się teraz w jej górną część. A że kolor mi się podobał, teraz taki jasny fiolet zrobił się modny, postanowiłam przerobić ja na spódnicę. 

Obcięta została nie tylko góra, ale także kawałek dołu, bo był czymś poplamiony i nie dało się tego wyczyścić. Obcięty został również kawałek materiału, żeby zrobić z niego pasek. Także moja spódnica jest trochę krótsza od oryginalnej sukienki. Do letnich stylizacji będzie ja można wykorzystać. 

Składa się ona z warstwy wierzchniej, którą jest tkanina bawełniana prawdopodobnie z domieszką poliestru i spodniej, która jest w 100% bawełniana. 

Oto sukienka przed przeróbką: 

wtorek, 2 czerwca 2020

Spódnico-spodnie

W poprzednim wpisie, o sukience z falbanami pisałam, że długo zastanawiałam się, czy z kwiecistej dzianiny wiskozowej nie uszyć spódnico-spodni. Ostatecznie zdecydowała się na sukienkę, bo szerokość materiału nie była wystarczająca na takie, jak chciałam, a i kwieciste spodnie do wielu rzeczy nie pasują, choć są przepiękne. Mimo to nie mogłam zapomnieć o tych spodniach i postanowiłam poszukać innej dzianiny, z której sobie je uszyję. Przeglądałam zawartość sklepów internetowych przez jakiś czas, ale na nic konkretnego nie mogłam się zdecydować. Trwało to, dopóki nie trafiłam na granatową dzianinę w prążki w sklepie Tkaninowy Outlet. Sklep nie jest specjalnie duży, ale najważniejsze, że znalazłam to, w czym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Od razu podjęłam decyzję o zakupie i już za 2 dni dzianina przyjechała do mnie.

Wykrój na spódnico-spodnie przygotowałam sama, na podstawie wytycznych z książki Modelowanie form odzieży damskiej. Jest bardzo prosty, nawet osoba początkująca w konstrukcji i modelowaniu odzieży da sobie z nim radę. Od razu chciałam, żeby były długie, tak do kostki około.

W pasie dałam szeroka gumę. Taka wskazówka, do spodni z jerseyu wiskozowego, który jest ciężki i lejący się, guma musi mieć min. 5 cm szerokości, inaczej spodnie będą zjeżdżać. Już kiedyś miałam takie, bez gumy właśnie i ciągle źle się układały, w końcu przerobiłam je na coś innego, ale o tym może kiedyś indziej. Po czasie dopiero doszłam do wniosku, że wina leżała po stronie braku gumy w pasie i, co za tym idzie, słabym ustabilizowaniu dzianiny. 

Lekcję odrobiłam, tu guma jest bardzo szeroka i spodnie leżą bez zarzutu, nic nie zjeżdża. Mają one mnóstwo zalet, są tak lekkie i chłodne, że jak je mam na sobie, mam wrażenie, że nie założyłam spodni, tylko spódnicę. Albo, że w ogóle zapomniałam założyć czegokolwiek przed wyjściem:)